Trudno wyobrazić sobie bardziej imponujące miejsce na lokalizację nowego londyńskiego biurowca niż Piccadilly – ulica usiana podręcznikowymi przykładami brytyjskiej architektury z ubiegłych pięciu stuleci, tworzącymi niezwykle zróżnicowany krajobraz z cegły i kamienia.
Na zachód od terenu, na którym wzniesiono ten nowy gmach znajduje się mały architektoniczny klejnot z lat 20-stych ubiegłego wieku – budynek autorstwa Edwina Lutyensa, w którym do niedawna mieścił się bank. Ten uroczy, ceglany dom o kształcie sześcianu zdobią ornamenty z kamienia portlandzkiego oraz efektowne angielskie okna, niegdyś zapewniające wiele światła w sali bankowej, będącej dziś pomieszczeniem wystawowym galerii Hauser & Wirth. Z budynkiem sąsiaduje jedno z mistrzowskich dzieł Christophera Wrena – kościół św. Jakuba, którego budowę rozpoczęto w 1672 roku. Cofnięty nieco w głąb ulicy kościół słynie ze swej wysokiej wieży, stanowiącej doskonały punkt orientacyjny. Po stronie wschodniej nowego biurowca znajduje się inna atrakcja architektoniczna – zaprojektowany przez Josepha Embertona wyglądający nowocześnie, a wybudowany w 1935 roku, dom towarowy Simpson’s, o charakterystycznych poziomych pasmach okien i eleganckich witrynach sklepowych. Obecnie mieści się w nim księgarnia. To jednak nie wszystko. Po drugiej stronie ulicy znajdują się jeszcze wspanialsze gmachy: kolosalny Hotel Piccadilly, wzniesiony na początku XX wieku oraz usytuowany w jego pobliżu, wielokrotnie przebudowywany Burlington House, który jest obecnie siedzibą Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych. Nieco dalej w kierunku wschodnim położony jest intymny dziedziniec Albany Courtyard – zaprojektowany przez Williama Chambersa dla zespołu budynków w stylu georgiańskim, wybudowany pod koniec XVIII wieku.
Nowe inwestycje deweloperskie
Takie znakomitości architektoniczne stawiają bardzo wysoko poprzeczkę nowym inwestycjom realizowanym w ich otoczeniu. Nowy obiekt musi odpowiednio wkomponować się w tę różnorodność stylów architektonicznych i materiałów oraz przyczyniać się do podwyższenia walorów jakościowych tego obszaru. Lokalne władze i para-autonomiczne organizacje pozarządowe zajmujące się projektami architektonicznymi, takie jak CABE, uważnie śledzą propozycje inwestycji. Z powodu braku „ambicji kontekstowych”, pierwsza próba zastąpienia przy Piccadilly starego budynku nowym zakończyła się niepowodzeniem. Problemem było nie tylko sąsiedztwo obiektów o wysokiej wartości architektonicznej, lecz również fakt, że nie chodziło tutaj o teren niezabudowany, lecz o wyburzenie innego budynku. Ten ostatni był może nieco zbyt pospolity jak na tak prestiżowe miejsce, lecz dobry jakościowo. Posiadał on: licowanie z kamienia portlandzkiego, ładne okna i fasadę o starannie przemyślanej kompozycji. Nie był to zatem budynek, który można było śmiało wyburzyć i zastąpić czymś podrzędnym.
Przedsiębiorstwo Standard Life Investments, będące właścicielem terenu, zaangażowało wówczas pracownię Robert Adam Architects, której udało się przekonać specjalistów od planowania przestrzennego z Rady Dzielnicy Westminster oraz organizację CABE, że odpowiednim dla tego miejsca będzie jedynie budynek utrzymany w swobodnym stylu neoklasycznym. W ten sposób XIX-wieczny budynek z kamienia portlandzkiego zastąpiony został nowym obiektem... z kamienia portlandzkiego. Było to zaskakująco proste rozwiązanie, które ponadto zrealizowano w sposób pozwalający obniżyć koszty inwestycji. Nowy biurowiec przy Piccadilly to budynek o stalowej konstrukcji szkieletowej, pokrytej wielkimi płytami z kamienia. Na spoiny płyt naniesiono natryskowo nowatorską mieszankę pyłu kamiennego, uzyskując w ten sposób efekt tradycyjnie wykonanej konstrukcji budowlanej. Fasadę budynku ozdobiono umieszczonymi na dachu elementami o wyglądzie antycznych urn o wydłużonym kształcie oraz z rzeźbami wykonanymi przez Sandy’ego Stoddarta, które zostały umieszczone na poziomie najwyższych kondygnacji. Zachodni narożnik budynku został zwieńczony przysadzistą wieżą, znakującą skrzyżowanie wąskiej uliczki dla pieszych z Piccadilly. Za rogiem wygląd gmachu ulega drastycznej zmianie. Elewacja wychodząca na kościół św. Jakuba została wykonana z cegły i zwieńczona skomplikowaną konstrukcją dachową, która sama w sobie wydaje się być jednocześnie więcej niż jednym budynkiem. Podstawę tej konstrukcji stanowi dwukondygnacyjne poddasze z mansardowymi oknami. Nad nim nadbudowany jest górujący nad resztą gmachu pawilon pełniący rolę penthousa, który wyglądem przypomina nieco grecką świątynię.
Elementy przejęte od sąsiadów
W nowym gmachu przy Piccadilly mieszczą się lokale sklepowe i biurowe. Najwyższe kondygnacje zajmuje firma Apax Partners, która zgodziła się je wynająć jeszcze przed zakończeniem budowy, zapewniając w ten sposób sukces tej spekulatywnej inwestycji. Firma Apax chciałaby jej główna siedziba cechowała się dużą rozpoznawalnością i bez wątpienia osiągnęła ten cel, wprowadzając się do budynku, o którym najwięcej się mówi i który trudno jest zignorować. Wejście do Apax znajduje się na tyłach budynku, od ulicy Jermyn Street, biegnącej równolegle do Piccadilly. Parter, na którym mieści się kilka lokali sklepowych, jest na razie zabity deskami w oczekiwaniu na mających się tu wprowadzić detalistów. Ponieważ wyposażeniem wnętrza budynku zajęli się jego dzierżawcy, prace wykonane przez Robert Adam Architects ograniczyły się do zaprojektowania wszystkich istotnych zewnętrznych elementów gmachu.
Jak zatem ten nowy obiekt komponuje się z otoczeniem, w którym go wzniesiono? Paul Hanvey, dyrektor pracowni Robert Adam Architects, uważa, że budynek dobrze wpasował się w otoczenie. Przejęto w nim wątki architektoniczne występujące w sąsiedztwie, na przykład poprzez umieszczenie linii okien na tym samym poziomie, co linie okien sąsiadującego z gmachem domu towarowego Simpson’s oraz poprzez nadanie wychodzącej na kościół zachodniej elewacji skromniejszego wyglądu. Wykonano ją z cegły, dzięki czemu doskonale komponuje się ze swoim „ceglanym sąsiadem” z naprzeciwka. W niektórych partiach budynku zastosowano system CS 68 Renaissance firmy Reynaers Aluminium. Wybrano go ze względu na sylwetkę profili, które nadają ramom okiennym więcej pożądanej głębokości, pasują do klasycznego stylu tego gmachu, a także pozwalają ukryć fakt, że jest to budynek klimatyzowany, w którym okna otwierane są jedynie w celu wykonania prac konserwacyjnych.
Picadilly 198-202
Picadilly 198-202

Lokalizacja:
Wielka Brytania
Użyte rozwiązania: CS 68
Architekt:
Robert Adam Architects
Wykonawca:
Clapton Glass

